0 0,00 zł
Koszyk
Twój koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy

RedisBad Historycznie: Generał Wiktor Thommée

Sobieski

 

Urodził się 30 grudnia 1881 r. w Święcianach na Wileńszczyźnie. Pochodził z rodziny o korzeniach francuskich, która miała przybyć na te tereny po rewolucji we Francji.

Ojciec przyszłego generała brał udział w Powstaniu Styczniowym "jako goniec odnoszący listy i rozkazy z Wilna do „lasu” i jako przewodnik czeladników idących na polowanie na żandarmów rosyjskich i kozackich”. W odwecie Rosjanie pozbawili rodzinę fabryki rękawiczek i zakazali mieszkania w Wilnie. Rodzina osiadła w Petersburgu, gdzie od 1895 r. Wiktor uczęszczał do szkoły realnej (poprzednio pobierał nauki w prywatnych szkołach polskich w Święcianach i Lidzie). W latach 1901-1904 uczył się w oficerskiej szkole piechoty w Petersburgu – Włodzimierskiej Szkole Wojskowej. Po jej ukończeniu otrzymał stopień podporucznika i przydział do 124 woronoskiego pułku piechoty. Z tą jednostką wziął udział w wojnie rosyjsko-japońskiej, podczas której został kilkukrotnie ranny oraz otrzymał rosyjskie odznaczenia. W 1907 r. został awansowany na stopień porucznika, a w 1911 r. na stopień sztabskapitana. Podjął także studia w Wyższym Instytucie Handlowym w Charkowie. W latach 1912-1914 studiował na Wojskowej Akademii Sztabu Generalnego w Petersburgu. W 1914 r. zostaje mianowany kapitanem. Po wybuchu I wojny światowej walczył w szeregach 276 pp jako dowódca 9 kompanii, a następnie batalionu. W 1915 r. awansował na stopień majora, a później podpułkownika; przeniesiono go do sztabu 47 korpusu na froncie rumuńskim jako adiutanta sztabu. W 1916 r. został dowódcą 1 pułku strzelców. Służąc w armii carskiej nie zapomniał o swej polskości.

Po przeniesieniu na front rumuński zorganizował z Bronisławem Nakoniecznikowem placówkę Związku Wojskowych Polaków, organizacji powstałej po rewolucji lutowej w Rosji i mającej za zadanie zrzeszać w swych szeregach żołnierzy, podoficerów i oficerów carskiej armii, którzy byli Polakami. Po rewolucji Thommée wystąpił z armii. Działał następnie w Organizacji Werbunkowo-Agitacyjnej, która odpowiadała za werbunek polskich żołnierzy do wojsk polskich formowanych na Kaukazie. We wrześniu 1918 r. pełnił funkcję oficera operacyjnego, a od 9 listopada 1918 r. - szefa sztabu Dowództwa Wojsk Polskich na Wschodzie. Trafił z czasem do 4 Dywizji Strzelców gen. Żeligowskiego, gdzie zajmował stanowiska kwatermistrza, I oficera sztabu, a następnie p.o. szefa sztabu. W grudniu sprawnie zorganizował przerzut oddziałów do Odessy – udało mu się zdobyć kilka okrętów Czarnomorskiej Floty Ochotniczej. Ppłk zbierał dobre oceny. Gen. Żeligowski w opinii na jego temat pisał tak: "Podpułkownik Thommée jest bardzo doświadczonym bojowym oficerem z armii rosyjskiej. Ranny kilka razy brał udział w wojnie japońskiej i obecnej. (...) Osobiście jest niestrudzonym pracownikiem i oficerem bardzo lubianym w dywizji. Jest bardzo skromnym i uczciwym człowiekiem". Opinie takie jak ta będą się w przyszłości powtarzać.

W kwietniu 1919 r. Dywizja, po przejściu Dniestru, znalazła się na terenach kontrolowanych przez Rumunów, skąd ruszyła do walki z Ukraińcami, a w czerwcu 1919 r., po przybyciu w rejon Stanisławowa, została włączona w skład Wojska Polskiego i przemianowana na 10 Dywizję Piechoty. 1 lipca 1919 r. ppłk Thommée został szefem sztabu tej jednostki. Podpułkownik wziął udział w walkach z Ukraińcami, min. pod Jazłowcem. Tam - według zapisków Henryka Bagińskiego, historyka wojskowości - "zasługuje na podkreślenie praca ppłk. Thommée, Szefa Sztabu Dywizji, który umiał w odpowiedniej chwili pokierować oddziałami, nie opuszczając oddziałów nawet w nocy". W sierpniu 1919 r. podpułkownik dostaje przydział do Dowództwa Frontu Pomorskiego, gdzie obejmuje szefostwo Biura III (Operacyjnego). Pełni tę funkcję także po przemianowaniu w lutym 1920 r. Frontu Pomorskiego na I Armię (Biuro zastąpiono Oddziałem). Dowódca I Armii gen. Stefan Majewski tak pisał o nim w opinii służbowej: "Nadzwyczaj dzielny oficer, który się jako Szef Oddziału Operacyjnego swoją sumiennością i dokładnością odznaczał. (…) Jestem przekonany, że jako Dowódca pułku swojem przykładem wywrze najlepszy wpływ na swój pułk". W czerwcu 1920 r. odszedł ze służby sztabowej i objął dowództwo 28 pułku strzelców kaniowskich, który wraz z 29 pułkiem tworzył XIX Brygadę w ramach 10 DP. W czasie wojny polsko-bolszewickiej wsławił się osobistą odwagą, prowadząc swych żołnierzy do ataku pod Ostrowią, gdzie "idąc pierwszym wśród pierwszych, porywał za sobą linie tyralierskie rozmiłowanych w nim żołnierzy". W sierpniu 1920 r. walczył pod Radzyminem, dowodząc przejściowo 29 pułkiem, a w połowie miesiąca dowodził XIX Brygadą. Udział w wojnie polsko-bolszewickiej przyniósł mu Virtuti Militari V klasy. We wniosku odznaczeniowym gen. Żeligowski pisał, że "brygada pod dowództwem ppłk Thommée Mokre zdobyła, wytrzymała kontrataki skoncentrowanych sił bolszewickich i tym zwycięstwem nie tylko obroniła Warszawę lecz stała się pierwszym czynnikiem w przełomowym momencie uzdrowienia naszej armii". W sierpniu/wrześniu 1921 r. został mianowany szefem sztabu dowództwa okręgu korpusu w Brześciu nad Bugiem.

Na tym stanowisku pełni swe obowiązki do października 1922 r. W międzyczasie – w czerwcu 1922 r. - otrzymuje nominację na pułkownika (ze starszeństwem od 1 lipca 1919 r.). Następnie, w 1923 r., trafił do Torunia na stanowisko I oficera sztabu Inspektoratu III Armii. W 1923 r. został również skierowany do Warszawy na kurs informacyjny dla wyższych dowódców. Na początku kwietnia 1924 r. awansowano go na stopień generała brygady (ze starszeństwem od 1 lipca 1923 r.), a w sierpniu objął dowództwo nad 15 Dywizją Piechoty w Bydgoszczy. W czasie zamachu majowego w 1926 r. został aresztowany na rozkaz gen. Habischa, dowódcy Okręgu Korpusu nr VIII w Toruniu, jako osoba blisko związana z gen. Żeligowskim i piłsudczyk. Po kilku dniach został jednak wypuszczony i jeszcze w tym samym roku wyjechał do Francji na kurs wyższych dowódców. Po jego ukończeniu powrócił na stanowisko dowódcy 15 DP, które sprawował do 1934 r. Na tym stanowisku znów wykazał się przymiotami swego charakteru. W opinii gen. Skierskiego możemy przeczytać, że gen. Thommée to "wzorowy przykład serdecznego zajęcia się sprawą wychowania wojska. Dopomaga mu w tym gruntowna wiedza znakomicie pogłębiona w Centrum Wyższych Studiów Wojskowych, a jeszcze więcej zapał do pracy i nadzwyczaj sympatyczny stosunek do podwładnych, którzy go kochają i słuchają zarazem. Stała się 15 dywizja doskonałym aparatem bojowym – w zakresie przygotowania swych kadr do zaszczytnego zadania obrony ojczyzny. Na manewrach w sierpniu 1925 r. wykonał olbrzymią pracę przygotowawczą i wykonawczą, co też dało świetne wyniki. W ogóle wybitny dowódca dywizji piechoty i wychowawca wojska". W 1934 r. (niektóre źródła podają rok 1936) został dowódcą DOK nr VIII w Toruniu, a w 1938 r. przerzucono go do Łodzi, na analogiczne stanowisko w DOK nr IV. Podczas służby w Toruniu sygnalizował władzom o antypolskich przygotowaniach miejscowych Niemców, m.in. o przygotowywaniu list proskrypcyjnych inteligencji i najbardziej wartościowych jednostek polskiego społeczeństwa. W marcu 1939 r., w klimacie nadchodzącej wojny, otrzymał nieformalną propozycję od gen. Rómmla objęcia dowództwa projektowanej grupy operacyjnej "Piotrków", złożonej z trzech dywizji i brygady kawalerii (ostatecznie grupa operacyjna "Piotrków" miała w swym składzie tylko jedną dywizję – 30 DP i Wołyńską Brygadę Kawalerii oraz 2 dywizjon 4 pułku artylerii ciężkiej, 2 Pułk Piechoty Legionów i inne mniejsze pododdziały). Generał propozycję tę przyjął. GO "Piotrków" miała działać w składzie Armii "Łódź" z zadaniem powstrzymania nieprzyjaciela na przedpolu głównej linii obronnej Armii "Łódź" i utrzymania łączności z 7 DP z Armii "Kraków" w rejonie Częstochowy oraz kontrolowania linii Radomsko-Skarżysko. 1 września 1939 r. gen. Wiktor Thommée objął dowództwo GO "Piotrków".

Oddziały 30 DP w ciężkich walkach musiały się wycofać za Wartę. Wołyńska Brygada Kawalerii stoczyła bitwę w rejonie wsi Mokra z niemiecką 4 Dpanc., w której ta ostatnia straciła kilkadziesiąt czołgów. Sytuacja pogorszyła się w nocy z 4/5 września, kiedy "północne skrzydło Armii trzaskało niemal na całym froncie". Wieczorem 5 września, po przełamaniu polskiej obrony na tym odcinku przez niemiecką 8 Armię, dowódca Armii "Łódź" gen. Juliusz Rómmel rozkazał podlegającym mu jednostkom wycofanie się w kierunku Wisły i przepraw w rejonie Góry Kalwarii i Otwocka. Sytuacja była bardzo poważna, gdyż niemiecki 16 korpus pancerny zaczął okrążać siły Armii "Łódź" i wychodzić na jej tyły. 7 września gen. Rómmel porzucił swych żołnierzy i uciekł do Warszawy. Gen. Thommée wraz ze swoją GO nie został powiadomiony o wycofywaniu się w kierunku Warszawy z powodu utraty łączności ze sztabem Armii "Łódź". Po uzyskaniu informacji o ucieczce gen. Rómmla objął 8 września dowodzenie resztkami Armii "Łódź": 2, 28 i 30 DP oraz Wołyńską Brygadą Kawalerii i opracował plan przebijania się do Warszawy. Decyzja o przejęciu dowództwa nad Armią "Łódź" została usankcjonowana 9 września przez Wodza Naczelnego. Generał postanowił obejść jednostki niemieckie od północy, a w razie konieczności - przebijać się przez okrążenie. Po ciężkich walkach w rejonie Woli Cyrusowej 8 września ruszono w stronę Lasów Skierniewickich. Cały czas toczono walki odwrotowe z oddziałami niemieckimi z 11 korpusu 10 armii. Przebijając się w kierunku Warszawy 2 dywizja kierowała się na Wiskitki, Błonie i Ołtarzew, 28 dywizja na Żyrardów, Grodzisk i Pruszków, a 30 dywizja na Mszczonów i Nadarzyn. W dniach 10-12 września siły gen. Thommée walczyły zaciekle w rejonie Mszczonowa i Błonia. Następnie skierował się w kierunku twierdzy Modlin. Tam 13 września przejął jej obronę. Zadania podległych mu ok. 15-tysięcznych sił (2 DP, 28 DP, 30 DP, 8 DP), niezwykle wyczerpanych w dotychczasowych walkach (stany osobowe dywizji nie przekraczały stanu pułku) nakreślił tak: "Bronić się na miejscu, utracone pozycje odbierać uderzeniem odwodów". Jak sam później wspominał, "główną myślą przewodnią było: odciągnięcie jak największej ilości sił niemieckich od Warszawy i wytrwanie jak najdłużej w łączności z obroną stolicy". Głównym problemem była amunicja – jej skład znajdował się w Palmirach, który stracono. Podjęta próba odzyskania go nie udała się. Brakowało opieki medycznej, opatrunków, lekarzy i pielęgniarek. Twierdza była pod ciągłym ostrzałem artylerii niemieckiej, bombardowania prowadziło ok. 100 samolotów przeciwnika. Mimo tego Niemcy nie zdołali zdobyć Modlina.

29 września 1939 r., z uwagi na kapitulację Warszawy i ciężkie warunki (brak amunicji, stan rannych), gen. Thommée zdecydował się na kapitulację. Zdołał wynegocjować honorowe warunki kapitulacji, których Niemcy nie dotrzymali (w Zakroczymiu dopuścili się zbrodni wojennej, mordując żołnierzy i osoby cywilne). W rozkazie pożegnalym do żołnierzy generał pisał: "Spełniliście obowiązek wobec Boga i Narodu Polskiego, ale jeszcze nie do końca! Nie koniec naszej walki, naszego trudu o wolność Ojczyzny, niejedna jeszcze walka czekać Nas będzie. (…) Napadnięci ze wszystkich stron przez odwiecznych wrogów, odcięci od świata, broniliśmy się przez 28 dni dając całemu światu dowód, że Polska uległa chwilowo, po bohaterskiej walce. A walka ta była, jakiej świat nie widział. Okropność i bohaterstwo w tej walce sami widzieliście, ale pamiętajcie, że nadejdzie dzień sądu, dzień sprawiedliwości i na ten dzień każdy z Was, gdziekolwiek będzie niech będzie gotowy. (…) Rozchodząc się wszyscy w nieznane dla Nas strony, niepewni naszego losu, nie zapominajmy nigdy, że jesteśmy żołnierzami polskimi, nie dajmy się nikomu uśpić i otumanić, ale stale powtarzajmy słowem i czynem w życiu nieśmiertelne słowa: „Jeszcze Polska nie zginęła”. Po kapitulacji Polacy zostali skierowani do obozu jenieckiego w Działdowie, skąd – w myśl postanowień kapitulacji – mieli być zwalniani sukcesywnie do domów. 25 października gen. Thommée opuścił obóz z ostatnią grupą żołnierzy, lecz już 7 listopada został aresztowany przez Niemców i osadzony w oflagu w Colditz. Następnie przebywał w oflagach IV B w Königstein, IV A Hohenstein,VIII E Johannisbrunn,VII A w Murnau i w VI B w Dössel. W oflagu doczekał wyzwolenia w kwietniu 1945 r.

W roku 1946 przebywał na leczeniu we Włoszech i Francji, a następnie przeniósł się do Wielkiej Brytanii. Wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych, ale pozostawał bez przydziału – stan zdrowia uniemożliwiał mu służbę (był inwalidą wojennym). W 1947 r. wrócił do Polski. Komuniści nie przyznali mu emerytury i nie zgodzili się na jego wstąpienie do wojska. Ponoć maczał w tym palce gen. Rómmel, który przeszedł na stronę komunistów, a ci wykreowali jego legendę "obrońcy Warszawy" (faktycznym dowódcą obrony Warszawy był gen. Walerian Czuma). Był skonfliktowany z gen. Thommée, a ponadto ten ostatni wiedział o kulisach jego ucieczki z pola walki. Generał zamieszkał w Toruniu, u teściów swej córki, później pomieszkiwał w Gdańsku i w Gdyni, gdzie był stróżem i dozorcą domu. Dopiero w październiku 1956 r. odzyskał emeryturę i mieszkanie na Żoliborzu. Zmarł w Warszawie 13 listopada 1962 r. Został pochowany na Powązkach Wojskowych. Był odznaczony trzykrotnie VM (kl. V, IV i II), Orderem Polonia Restituta kl. III, czterokrotnie KW.

Daniel Sieczkowski

x Instagram

Red is Bad. Dołącz dziś do naszego Newslettera

Zgarnij 15 zł i nową smycz Red is Bad.

Znajdź nas