0 0,00 zł
Koszyk
Twój koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy

RedisBad Historycznie: Generał August Emil Fieldorf "Nil"

Osoba generała, bohatera trzech wojen, dowódcy Kierownictwa Dywersji (Kedywu) Armii Krajowej, współtwórcy organizacji „NIE”, zamordowanego przez komunistów symbolizuje polskie losy w XX wieku oraz niezłomność charakteru i żarliwy patriotyzm.

Młode lata

August Emil Fieldorf urodził się w Krakowie dnia 20 marca 1895 roku, przy ulicy Lubicz 24 (dziś jest to numer 32). Jego rodzicami byli Andrzej Fieldorf, maszynista kolejowy i Agnieszka z d. Szwanda. Był czwartym dzieckiem, miał siostrę i dwóch braci. W 1912 roku, gdy miał 17 lat wstąpił do Związku Strzeleckiego, organizacji założonej przez Józefa Piłsudskiego. Miała ona przygotować kadry dla przyszłego powstania, zatem program szkolenia obejmował zajęcia wojskowe i wychowanie w duchu patriotycznym. Fieldorf ukończył szkolenie rekruckie oraz kurs podoficerski. W sierpniu 1914 roku znalazł się w I Brygadzie Legionów, chrzest bojowy przeszedł 14 sierpnia w bitwie pod Brzegami. Początkowo był dowódcą sekcji w 1. kompanii IV batalionu 1. Pułku Piechoty Legionów Polskich. W październiku 1914 roku awansowano go do stopnia sierżanta, a w listopadzie został przeniesiony do III batalionu. Pod koniec 1916 roku nastąpił awans na starszego sierżanta i służba w 7. i 5. pułkach piechoty. W 5. pp ukończył kurs oficerski. Fieldorf brał udział w walkach m.in. pod Czarkowem, nad Nidą, pod Chyżówkami, Budami Michałowskimi, Łowczówkiem (tam został ranny), Kozinkiem, Konarami, Ożarowem, Jastkowem, Kamionkami, pod Hulewiczami. Męstwo wykazane w tej ostatniej przyniosło mu w wolnej Polsce w 1923 roku order Virtuti Militari V klasy. Tzw. kryzys przysięgowy w 1917 roku dotknął i jego. Odmowa złożenia przysięgi przez legionistów na wierność cesarzowi Austrii poskutkowała tym, że Fieldorfa wcielono przymusowo, jako poddanego monarchii austro-węgierskiej do armii austriackiej. Trafił do 2. kompanii karabinów maszynowych 2. Brygady Cesarskich Strzelców, a wraz z tą jednostką do południowego Tyrolu, na front włoski. We wrześniu 1918 roku Fieldorf zjawia się w Krakowie na urlop. Symuluje chorobę, nie wraca do wojska austriackiego. Wstępuje za to do Polskiej Organizacji Wojskowej i 31 października 1918 roku bierze udział w rozbrajaniu Austriaków w Krakowie.

Fot. August Fieldorf  podczas służby w Legionach Polskich

W wolnej Polsce

W listopadzie 1918 roku Fieldorf jest już w Wojsku Polskim. Trafia do 5. pp i uzyskuje stopień chorążego. Bierze udział w walkach z Ukraińcami pod Przemyślem i Lwowem. W grudniu 1918 roku jest już podporucznikiem. W marcu 1919 roku zostaje przeniesiony do 1. Pułku Piechoty Legionów, gdzie dowodził wówczas 1. kompanią karabinów maszynowych I batalionu 1. pp. W kwietniu 1919 roku walczył z bolszewikami m.in. o Wilno, co przyniosło mu Krzyż Walecznych. W tym mieście poznał swą przyszłą żonę – aktorkę Janinę Kobylińską, z którą w październiku 1919 roku, w trakcie urlopu po walkach z bolszewikami o Dyneburg, zawiera związek małżeński. W styczniu 1920 roku ppor. Fieldorf bije się z bolszewikami na Łotwie, w sierpniu tego roku zaś walczył o Białystok, Berenikę i Staworowo, o Lidę i Nowogródek. Z tego okresu zachował się opis jego dokonań: „Dnia 28 września 1920 r. w bitwie o Lidę bierze por. Fieldorf Emil na czele swej kompanii k[arabinów] m[aszynowych] wybitny udział. Gdy oddziały naszej dywizji, otoczone w mieście przez cofające się dywizje bolszewickie z Grodna, bronią wyczerpane naszych pozycji, por. Fieldorf na wysuniętym stanowisku z 2 k[arabinami] m[aszynowymi] niweczy wszelkie zamiary ofensywne liczebnie o wiele silniejszego wroga – pokazuje przy tym wszelkie zalety oficera bojowego o silnej woli i silnym postanowieniu”.  Za kampanię 1920 roku otrzymuje kolejny Krzyż Walecznych. W 1921 roku Fieldorf jest już kapitanem. Opinie służbowe na jego temat pełne są pochwał. Zacytujmy kolejną z nich, z okresu walk o granice Rzeczypospolitej: „odznaczał się odwagą, umiejętnością szybkiego podejmowania decyzji, rozwagą w chwilach zagrożenia, absolutnym brakiem cech karierowicza w formie potakiwania przełożonym […]. Umie żyć z żołnierzami i wychowywać ich w zamiłowaniu dyscypliny i porządku; bardzo lubiany przez swoich podkomendnych. Spokojny, taktowny, pracowity; posiada duże zdolności gospodarcze. Ogólna ocena: nadzwyczajny”.

Fot. Z żoną i córkami

W opinii żony natomiast „był kochany przez podoficerów i żołnierzy, bo nie potrafił nigdy przejmować się zbytnio guzikami czy nie zapiętym płaszczem albo niedokładnie wyczyszczonym butem. Uważał, że ważniejsza jest postawa żołnierza, jego uświadomienie. Kontrolował wyżywienie i wymagał należytego utrzymania broni. Nudziły go i denerwowały drobiazgowe przepisy garnizonowe […].”. W 1922 roku na świat przychodzi córka Krystyna, a trzy lata później druga córka Maria. W latach 1922/1923 Fieldorf odbywa przeszkolenie w Szkole Podchorążych w Warszawie. W czasie przewrotu majowego wraz z 1. Dywizją Piechoty staje po stronie Piłsudskiego. Od końca lipca jest dowódcą I batalionu 1. Pułku Piechoty Legionów. Przechodził różne kursy specjalistyczne, w listopadzie 1926 roku skierowano go na stanowisko oficera Przysposobienia Wojskowego przy dowództwie Okręgu Korpusu nr III w Grodnie. W 1928 otrzymał awans na majora. Trzy lata później Fieldorf został oddelegowany na stanowisko zastępcy kierownika Instruktoratu Wychowania Fizycznego przy Ambasadzie RP w Paryżu. Jego zadaniem była organizacja Okręgu Zachodniego Związku Strzeleckiego. Po powrocie do kraju otrzymał kolejny awans. Będąc już podpułkownikiem, zostaje zastępcą dowódcy 1. pp Leg. W 1935 roku przeniesiono go do Korpusu Ochrony Pogranicza, w którym dowodził najpierw samodzielnym batalionem „Troki”, po czym był zastępcą dowódcy pułku KOP „Wilno”. 

W 1938 roku ppłk Fieldorf obejmuje dowództwo 51. pp Strzelców Kresowych w Brzeżanach. Tam zastaje go wybuch wojny.

Wojna i działalność konspiracyjna

51. pp, dowodzony przez ppłk. Fieldorfa, wchodził w skład 12 Dywizji Piechoty, która z kolei znajdowała się w Grupie Operacyjnej gen. Stanisława Skwarczyńskiego. Podczas walk odwrotowych w okolicach Skarżyska-Kamiennej 51. pp był strażą tylną i odpierał ataki broni pancernej i piechoty zmotoryzowanej Wehrmachtu. Ppłk Fieldorf nie kapitulował, nakazał żołnierzom przebijać się małymi grupkami na drugi brzeg Wisły. Zadbał o ukrycie sztandaru pułkowego. Po próbie przedostania się do Lwowa, wyruszył do Krakowa i na Węgry, aby dotrzeć do odtwarzanego Wojska Polskiego we Francji. Po krótkim internowaniu na Węgrzech, w lutym 1940 roku dostał się do Francji. Skierowany został do ośrodka zapasowego w Vichy, a później na kurs oficerów sztabowych. W maju 1940 roku uzyskał przydział do tzw. Biura gen. Sosnkowskiego czyli do Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej. Zgłosił chęć służby w okupowanym kraju i został wytypowany na emisariusza. Po otrzymaniu zadań wyruszył 17 lipca 1940 roku w długą morsko-powietrzno-lądową drogę, m.in. przez Afrykę (stąd późniejszy i najsłynniejszy pseudonim - „Nil”). Po ponad 50 dniach, we wrześniu 1940 roku dotarł do Warszawy, przywożąc instrukcje i 30 tys. dolarów na działalność kospiracyjną.

Fot. Płk Fieldorf w 1940 r.

Z początku pozostawał w dyspozycji KG ZWZ jako oficer do zadań specjalnych, następnie został inspektorem Obszaru Krakowsko-Śląskiego, a później, od początków 1942 roku jako „Weller” vel „Jordan” dowodził Obszarem Białostockim ZWZ-AK. Pod koniec tego roku został odwołany do Komendy Głównej AK w Warszawie w związku z nowym etapem walki podziemnej, charakteryzującej się nasileniem działań dywersyjnych. Do tego celu powołano nowy, odrębny pion walki bieżącej – Kierownictwo Dywersji (Kedyw). Został on formowany na przełomie 1942 i 1943 roku (rozkaz formalnie powołujący Kedyw do istnienia został wydany 22 stycznia 1943 roku przez dowódcę AK gen. Roweckiego „Grota”). W skład nowej struktury wcielono organizację dywersyjną „Wachlarz”, działającą na Kresach i poza granicami wschodnimi II RP, Organizację Specjalnych Akcji „Osa” (zadaniem jej była dywersja osobowa w stosunku do urzędników i funkcjonariuszy okupacyjnych; w Kedywie zmieniono jej kryptonim na „Kosa”), Związek Odwetu (poprzednik Kedywu), oddziały powstałe na bazie Grup Szturmowych Szarych Szeregów. Dowodzenie Kedywem objął płk Fieldorf, występujący teraz pod pseudonimem „Nil”. Na jego barkach spoczywała całość działań w ramach walki bieżącej z okupantem. Żołnierze Kedywu m.in. uszkadzali linie komunikacyjne (wysadzając tory), niszczyli transporty wojskowe Wehrmachtu, zdobywali broń i amunicję oraz produkowali je we własnym zakresie, wykonywali wyroki na szczególnie szkodliwych funkcjonariuszach Gestapo i SS, likwidowali kolaborantów i konfidentów.

Sprawność, z jaką „Nil” zorganizował całość nowej struktury i doskonałe dowodzenie nią, zadecydowały o powierzeniu mu nowego, niezwykle trudnego zadania – zorganizowania konspiracji antysowieckiej, gdyż rozwój działań na frontach II wojny światowej czynił najprawdopodobniejszym zajęcie Polski przez Armię Czerwoną i co za tym idzie – przewidywano długotrwałą okupację sowiecką. Nowa organizacja miała nosić kryptonim "NIE" (od słowa „niepodległość”. Utajnienie przygotowań do jej powołania spowodowało odwołanie „Nila” z funkcji dowódcy Kedywu (po nim objął to stanowisko ppłk Jan Mazurkiewicz „Radosław”). W związku z pracami nad "NIE", płk „Nil” nie wziął udziału w  operacji „Burza”. W międzyczasie został awansowany do stopnia generała brygady i odznaczony za zasługi w konspiracji orderem Virtuti Militari IV klasy.

Po upadku Powstania Warszawskiego objął funkcję Zastępcy Dowódcy Armii Krajowej, którą formalnie rozwiązano 19 stycznia 1945 roku rozkazem gen. Okulickiego „Niedźwiadka”. Ten ostatni 15 lutego 1945 roku napisał list do „Nila”, w którym padły słowa: „W związku z tą sytuacją musisz w tej chwili chwytać całość spraw w rękę”. Niestety - działalność organizacji "NIE" nie została rozwinięta na szerszą skalę. NKWD spenetrowało struktury tej nowej konspiracji, w czym wydatnie pomogli agenci ulokowani na samych szczytach, tacy jak choćby płk Lubosław Krzeszowski "Ludwik", komendant Obszaru Północnowschodniego "NIE". Masowy i dosłownie totalny terror sowiecki, aresztowania i wywózki ludzi podejrzanych o udział w konspiracji, a dla Sowietów niemal wszyscy Polacy byli podejrzani, nie pozwoliły na jakąkolwiek działalność niepodległościową.

28 września 1944 roku Wódz Naczelny awansował płk. Fieldorfa do stopnia generała brygady, odznaczając go jednocześnie Złotym Krzyżem Orderu Virtuti Militari.

Niszczenie struktur Polskiego Państwa Podziemnego przez sowieckie służby bezpieczeństwa doprowadziło do aresztowania gen. Okulickiego, który był sądzony w „procesie szesnastu” w Moskwie w czerwcu 1945 roku. Gen. Fieldorf również został aresztowany 7 marca 1945 roku w Milanówku, zupełnie przypadkowo – z racji tego, że miał przy sobie pewną ilość kawy, papierosów i dolarów, potraktowano go jako spekulanta, ale i podejrzanego o działalność w AK. Jako Walenty Gdanicki (fałszywa tożsamość z czasów okupacji) trafił do siedziby NKWD w podwarszawskich Włochach, następnie do obozu NKWD dla akowców w Rembertowie, skąd 26 marca 1945 roku wywieziono go do Związku Sowieckiego, do Swierdłowskiej obłasti. Przebywał w kilku obozach, skąd powrócił do Polski pod koniec października 1947 roku. We wspomnieniach towarzyszy niedoli jawi się jako człowiek niepospolitego charakteru. Jeden z nich, Jan Hoppe, tak go zapamiętał: „Nie tolerował obłudy i frazesów na temat dobra, ale nikomu nie dał się ubiec w niesieniu pomocy słabszym. Tam, gdzie się załamywano, szedł z dobrym słowem, a gdzie padano, podtrzymywał i dosłownie dźwigał. Jeżeli zdobył choćby drobny kawałek chleba, to nie tknął go, dopóki nie znalazł przyjaciół, z którymi mógłby się podzielić”. Znany jest również przypadek, kiedy gen. Fieldorf oddał choremu na czerwonkę więźniowi swój zapas lekarstw, samemu będąc zagrożonym. Był twardym człowiekiem, przedwojennym oficerem Wojska Polskiego, dlatego wspomniany już Jan Hoppe poczynił jeszcze taki zapis w swych wspomnieniach na temat generała: "Jego największą świętością był honor własny i narodu. Jego absolut to Polska". Pobyt w ZSRS, ciężka praca i klimat spowodowały znaczny uszczerbek na jego zdrowiu – stwierdzono u niego ogólną dystrofię, awitaminozę i niezdolność do pracy.

Fot. Generał Fieldorf po powrocie z sowieckich łagrów

Na punkcie kontrolnym po powrocie z Rosji do Polski nie ujawnił swego prawdziwego nazwiska, obawiając się że zostanie odesłany z powrotem, być może już na zawsze. Komunistyczna bezpieka usilnie go poszukiwała, jego nazwisko padało w Moskwie podczas „procesu szesnastu”. Gen. „Nil” odnalazł rodzinę w Łodzi i tam osiadł.

Zbrodnia sądowa

Wiedząc o poszukiwaniach przez bezpiekę, gen. Fieldorf nie zdecydował się na wyjazd na Zachód, tłumacząc rodzinie że byłoby to tchórzostwo i nielojalność wobec żołnierzy. W lutym 1948 roku zdecydował się ujawnić władzom komunistycznym swą prawdziwą tożsamość. Prawdopodobnie nakłaniał go do tego gen. Stanisław Tatar. W Rejonowej Komendzie Uzupełnień w Łodzi ujawnił prawdziwe nazwisko i stopień wojskowy. Wystąpił także do MON o uregulowanie stosunku do służby wojskowej i przeniesienie w stan spoczynku. Ministerstwo Obrony odpowiedziało po 2 latach, ale za to Ministerstwo Bezpieczeństwo Publicznego zaczęło operację osaczania generała. Aresztowanie nastąpiło 9 listopada 1950 roku, podczas wizyty w RKU w Łodzi, gdzie generał był złożyć zaświadczenia i dokumenty wymagane przez MON.

Fot. Fajga Mindla Danielak vel Helena Wolińska, stalinowska prokurator

Przewieziono go do Warszawy i osadzono w więzieniu na Mokotowie, przy ul. Rakowieckiej. Był przesłuchiwany przez zbrodniarza i zwyrodnialca płk. Józefa Golberga vel Różańskiego, szefa Departamentu Śledczego MBP. Nakaz aresztowania wydała prokurator wojskowa z Naczelnej Prokuratury Wojskowej ppłk Helena Wolińska (Fajga Mindla Danielak). Główna linia śledztwa opierała się na kłamliwym zarzucie wydawania przez Fieldorfa rozkazów dotyczących likwidacji działaczy lewicowych i sowieckich partyzantów. Było to oczywistą bzdurą i generał konsekwentnie odpierał te zarzuty.

Fot. Płk Józef Goldberg vel Różański, dyrektor Departamentu Śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego

Oprócz tego bezpieka pragnęła się posłużyć nazwiskiem generała, który miał podpisać odezwy do ukrywających się działaczy niepodległościowych oraz "wmontować" go w operację o kryptonimie "Cezary" - prowokację MBP polegającą na stworzeniu fikcyjnego, "V Zarządu Głównego WiN", za pomocą którego usiłowali wyłapać resztki podziemia niepodległościowego w Polsce i jednocześnie dezinformować i rozpoznawać wywiadowczo Zachód. Ktoś taki, jak "Nil" pozwalał na uwiarygodnienie całej operacji, zarówno w wymiarze krajowym, jak zagranicznym.  Gen. Fieldorf odmówił jednakże stanowczo jakiejkolwiek współpracy z bezpieką, dlatego usłyszał od śledczych: „Jeśli tak, to między nami wszystko skończone. Nie skorzystaliście z niesamowitej okazji. Za prawie że nic mogliście uratować życie. Teraz już nam nie jesteście potrzebni. Pożałujecie. Będziecie wisieć”. Inna czerwona zbrodniarka - szefowa V Departamentu MBP Julia Brystygierowa, zwana "krwawą Luną", wspominała iż generał "Nil" "był nie do złamania", a "gdy [...] zdecydowanie odrzucił propozycję współpracy, sprawa stała się groźna dla bezpieczeństwa ludzi biorących udział w grze. W pewnym momencie >Nil< wiedział za dużo, aby żyć. Musiał umrzeć".

20 lutego 1951 roku gen. Fieldorfa jako jeszcze „podejrzanego” zasądzono na przepadek mienia i utratę praw majątkowych – swoiste kuriozum, gdyż był to wyrok przed wyrokiem. 5 lipca 1951 roku Naczelna Prokuratura Wojskowa powiadomiła zarząd Więzienia Warszawa I czy więzienie mokotowskie o przekazaniu gen. Fieldorfa do dyspozycji Prokuratury Generalnej. Miesiąc później – 4 siepnia oficer MBP ppor. Kazimierz Górski zamknął śledztwo i sporządził akt oskarżenia z art. I, pkt I dekretu „o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy i zdrajców narodu polskiego” z 31 sierpnia 1944 roku. Już sam ten fakt był horrendalną abberacją w stosunku do byłego dowódcy Kedywu, który walczył z Niemcami. Akt oskarżenia zaakceptował inny zbrodniarz komunistyczny – naczelnik Wydziału II Departamentu Śledczego MBP Ludwik Serkowski, a prokurator Beniamin Wajsblech z Prokuratury Generalnej zatwierdził go.

Fot. Zdjęcie, tzw. sygnalityczne, wykonane po aresztowaniu generała

Sprawa była rozpatrywana przez Sąd Wojewódzki m. st. Warszawy. 16 kwietnia 1952 roku odbyła się rozprawa główna, na której wydano wyrok śmierci, który de facto zapadł wcześniej w Komisji Biura Politycznego ds. Bezpieczeństwa Publicznego. Sąd orzekał w składzie Maria Gurowska (sędzia) oraz Michał Szymański i Bolesław Malinowski (ławnicy). 20 października 1952 roku Sąd Najwyższy w składzie: Emil Merz, Gustaw Auscaler i Igor Andrejew przy udziale wiceprokuratora Prokuratury Generalnej Pauliny Kern uchylił wyrok, po czym zmienił jego kwalifikację i także skazał gen. Fieldorfa na karę śmierci. Zapisy sentencji wyroku bulwersują. Przytoczmy tylko niewielki fragment: „Sąd nie znalazł żadnych okoliczności, które mogłyby złagodzić winę oskarżonego. Ogrom popełnionych przestępstw, a materiał dowodowy odsłonił zaledwie część dokonanych zbrodni, obciąża oskarżonego Fieldorfa. Oskarżonego Fieldorfa obciąża nie tylko krew przelanych ofiar, bratobójczych mordów, a nawet krew ofiar mordowanych przez niemieckich faszystów – gdyż działalnością swą oskarżony utrudniał szybsze wyzwolenie kraju”.

Rodzina rozpaczliwie szukała ratunku, pisząc m.in. list do Bieruta. Wniosek o ułaskawienie opiniowali ci sami sędziowe, którzy skazali generała na śmierć. Stwierdzili, że „nie istnieje możliwość resocjalizacji skazanego – uwzględniając także aspekt polityczny sprawy, szef Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej na łaskę nie zasługuje”. Rada Państwa 3 lutego 1953 roku podjęła także decyzję o nie skorzystaniu z prawa łaski. Zresztą sam generał nie zabiegał o to, mówiąc do swej żony podczas widzenia: „Pamiętaj, abyś nie prosiła ich o łaskę, zabraniam tego”. O niezłomnej postawie generała Fieldorfa wspominał także Jerzy Mering, obrońca z urzędu, który miał powiedzieć do żony generała: „Pani mąż to człowiek ze stali, nie okazuje ani skruchy, ani żalu. Szkoda, że nie jest po naszej stronie”.

Wyrok na generale wykonano dnia 24 lutego 1953 roku w więzieniu mokotowskim przez powieszenie. Generał do końca zachował niezwykle godną postawę, co zapamiętał prokurator Witold Gatner, obecny przy egzekucji, który tak opisał to wydarzenie: „Byłem zdenerwowany, napięty. Czułem, że trzęsą mi się nogi. Skazany patrzył mi cały czas w oczy. Stał wyprostowany. Nikt go nie podtrzymywał. […]. Sprawiał wrażenie bardzo twardego człowieka”.

Fot. Protokół wykonania wyroku na generale Auguście Emilu Fieldorfie "Nilu"

Do dziś nie wiadomo gdzie znajduje się ciało bohatera narodowego. Duże nadzieje na jego odnalezienie dają poszukiwania ekipy prof. Krzysztofa Szwagrzyka, prowadzone w miejscach potajemnych pochówków ofiar komunizmu.

Daniel Sieczkowski

 

x Instagram

Red is Bad. Dołącz dziś do naszego Newslettera

Zgarnij 15 zł i nową smycz Red is Bad.

Znajdź nas