0 0,00 zł
Koszyk
Twój koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy

RedisBad Historycznie: Bitwa pod Koronowem

Zwycięska dla polskiej strony bitwa, będąca cześcią Wielkiej Wojny z Zakonem z lat 1409-1411, wciąż pozostaje w cieniu bitwy grunwaldzkiej i nie funkcjonuje tak jak ona w zbiorowej świadomości historycznej. Przegrana wojsk zakonnych pod Grunwaldem w lipcu 1410 r. nie złamała potęgi Zakonu – państwo stworzone przez rycerzy-zakonników dysponowało wciąż rezerwami i środkami pozwalającymi na dalsze prowadzenie walki. Grunwald osłabił jedynie państwo zakonne, poderwał jego prestiż, pokazując, że z wojskami zakonnymi można wygrać, ale było ono wciąż zdolne do akcji ofensywnych i nie zamierzało poddawać się polskiemu władcy.

Ryc. Henryk von Plauen, następca Ulricha von Jungingena

Po kampanii letniej 1410 r. Jagiełło zawarł rozejm z Henrykiem von Plauen, który kierował obroną stolicy państwa krzyżackiego – Malborkiem. Siły polskie nie dość, że nie zdołały zdobyć zamku malborskiego, to po zawarciu rozejmu zostały rozpuszczone. Wielki książę Witold udał się na Litwę, a król polski przeniósł się za Wisłę, w stronę Mazowsza. Z polskich wojsk pozostało ok. 7 tys. ludzi, rozproszonych na terenach przygranicznych. Wielkie zwycięstwo pod Grunwaldem nie zostało należycie wykorzystane. Wojska polskie pod Malbork dotarły dopiero 25 lipca, dziesięć dni po bitwie, kiedy von Plauen zdążył przygotować się do obrony. Wcześniej siły polskie maszerowały w tempie ok. 40 km dziennie, zaś po bitwie ledwie 15 km. Co więcej – w kronikach Długosza znalazła się informacja, że 26 lipca miała miejsce sytuacja, która mogła zakończyć się zdobyciem zamku. Otóż polskie rycerstwo miało atakować zamek przy wykorzystaniu sporej wyrwy w murach. Jagiełło miał wstrzymać atak, być może pod naciskiem szlachty małopolskiej, której spieszyło się do swych majątków i Litwinów, którzy nie byli zainteresowani zdobywaniem twierdzy. Rozpoczęło się nieudane oblężenie, trwające do 19 września 1410 r. Choć polski władca wracał jako zwycięzca, to w rękach polskich były tylko zamki w Toruniu, Nieszawie, Radzyniu i Brodnicy, z miast zaś – Toruń i Gdańsk. Krzyżacy dość szybko podjęli próbę odzyskania utraconych zamków. Otrzymali posiłki z Inflant, co pozwoliło im szybko odbudować siły, które wciąż były groźne i zdolne do ofensywy. Nad Odrą, w Nowej Marchii, zbierała się kolejna armia zakonna, złożona z rycerstwa z Bawarii, Turyngii, Miśni, Nadrenii, Saksonii, Szwabii, Czech i Śląska, dowodzona przez Michaela Küchmeistra. Liczyła ona 4 tys. ludzi. Wkrótce ruszyła pod Tucholę, która się poddała, lecz w zamku zamknęła się polska załoga pod wodzą Jana Brzozogłowego. Armia krzyżacka z terenów Nowej Marchii zmierzała w stronę Bydgoszczy, gdzie przebywał Władysław Jagiełło (według innych źródeł król był wówczas w Inowrocławiu). Koronowo, w pobliżu którego odbyła się bitwa, było miejscem strategicznym. Tędy przechodziła najkrótsza droga z Tucholi do Bydgoszczy, tam też były dwa mosty na Brdzie. Zatem siły zakonne nie mogły ominąć Koronowa, a siły polskie musiały je obsadzić. Z tym ostatnim zadaniem był problem – wojsko było rozpuszczone na leża zimowe i Jagiełło zdołał wystawić ledwie 2 tys. ludzi, czyli połowę wartości wojsk zakonnych. W skład polskiej armii weszli nadworni rycerze, prywatne chorągwie wojewody i kasztelana poznańskiego oraz nieco szlachty wielkopolskiej i oddział sprzymierzonych Tatarów. Dowodzili nimi wojewoda poznański Sędziwój z Ostroroga i marszałek nadworny Piotr Niedźwiedzki. Jak zapisał Jan Długosz „Wysłano kilku zwiadowców, którzy przez swą nieostrożność wpadli w ręce krzyżaków, lecz wprowadzili ich w błąd podając że wojsko polskie składa się z pospolitego ruszenia i chłopów nieświadomych boju i łatwych do pokonania, gdyby tylko kto na nich uderzył.
Zachęceni tym oświadczeniem Krzyżacy ochoczo ruszyli w kierunku oddziałów polskich. Jazda polska czekała już jednak w szyku bojowym, a piechota obsadziła most nad Brdą”
. Po przybyciu w pobliże Koronowa Krzyżacy nie podjęli uderzenia na Polaków z marszu, lecz ustawili się na wzgórzu noszącym miano Łokietka, aby stamtąd jednym uderzeniem rozstrzygnąć starcie. Doszło do pierwszych walk – Tatarzy ostrzelali z łuków rycertswo zakonne, które poniosło pierwsze straty. Krzyżacy podjęli manewr odwrotu, który doprowadził ich w okolice wsi Łąsk (Łącko według innych źródeł). Bitwa stoczona została według średniowiecznego schematu. Najpierw starli się ze sobą harcownicy. Przywołajmy znów Długosza: „W końcu Küchmeister postanowił stoczyć bitwę według zasad stosowanych między chrześcijanami. Armia krzyżacka stanęła w miejscu, a przed front wystąpił harcownik - rycerz z dworu króla węgierskiego Konrad Nyempcz. Jednak w krótkim starciu zwalił go z konia Jan Szycki herbu Doliwita. To był znak do rozpoczęcia bitwy”. Miała ona postać pojedynków rycerskich i przypominała raczej turniej niż bitwę w kampanii wojennej. Dwukrotnie przerywano walkę, aby móc zebrać rannych i ich opatrzyć, zaś obie strony wymieniają się jeńcami i posyłają sobie wino. Taka kurtuazja nie występowała nawet w bitwie pod Grunwaldem i prawdopodobnie za taki przebieg walk pod Koronowem odpowiadał wysoki odsetek rycerstwa zachodnioeuropejskiego, które doceniało honorowe postępowanie polskich wojowników.

Fot. Bitwa pod Koronowem w wizji malarza Zdzisława Walczaka

Rozstrzygnięcie nastąpiło w trzeciej „rundzie”. Rycerz Jan Naszan z Ostrowic herbu Toporczyk w pojedynku zrzucił z konia chorążego strony przeciwnej – rycerza Henryka, pochodzącego z Frankonii. Utrata chorągwi, którą dawano sygnały na polu bitwy, spowodowała chaos w szeregach krzyżackich. Rycerstwo zachodnie rozpoczęło ucieczkę. Zgodnie z tradycją strona polska powinna trzymać straż na polu bitwy do wieczora, co potwierdzało wygraną. Jednakże ucieczka sprowokowała pogoń, która przemieniła się w pogrom. Z całej armii Küchmeistera ocalało tylko 300 najznamienitszych rycerzy, których wzięto do niewoli. W ten sposób strona polska zlikwidowała w zarodku poważne zagrożenie, które wystąpiłoby z całą mocą w momencie połączenia sił Küchmeistera zresztą sił zakonnych. Zwycięstwo pod Koronowem pozbawiło Zakon 1/3 sił i powstrzymało atak na Bydgoszcz i dalej – na Wielkopolskę. Według Długosza „A lubo wygrana pod Koronowem była mniejsza niż pod Grunwaldem, wszelako ze względu na niebezpieczeństwo, wytrwałość i zapał walczących można ją wyżej kłaść nad grunwaldzką”.

x Instagram

Red is Bad. Dołącz dziś do naszego Newslettera

Zgarnij 15 zł i nową smycz Red is Bad.

Znajdź nas