0 0,00 zł
Koszyk
Twój koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy

RedIsBad Historycznie: Andrzej Romocki „Morro"

Andrzej Romocki urodził się w Warszawie 16 kwietnia 1923 r. Rodzicami byli Jadwiga z Niklewiczów i Paweł Romocki. Ojciec był inżynierem, majorem Wojska Polskiego w stanie spoczynku i kawalerem Virtuti Militari. Podczas I wojny światowej był żołnierzem korpusu gen. Dowbora-Muśnickiego. W okresie międzywojennym był m.in. ministrem komunikacji w latach 1926-1928 oraz posłem na Sejm RP. W rodzinie kultywowano tradycje patriotyczne, a idea służby Ojczyźnie była stale wpajana Andrzejowi i Janowi, młodszemu o dwa lata bratu. Dziadek ze strony ojca – Juliusz – był powstańcem styczniowym i również kawalerem VM. Powstańcy styczniowi cieszyli się ogromnym szacunkiem społeczeństwa, a rocznica wybuchu Powstania Styczniowego była uroczyście obchodzona. Podobnie było w rodzinie Romockich. Świadczy o tym list, który ojciec Paweł napisał do swych synów w kolejną rocznicę zrywu z 1863 r. Przytoczmy jego część: „Drodzy moi, czy pamiętaliście o rocznicy powstania styczniowego? […] Dla mnie, który stoję na rubieży przeszłości i przyszłości, niewoli i niepodległości, pomiędzy mym Ojcem powstańcem i Synami, regularnej armii przyszłymi szeregowcami, dla mnie zatrzymanie się sercem i duszą w rozpamiętywaniu tej rocznicy ma znaczenie szczególnie ważne, właśnie ze względu na przyszłość, która jest zarówno przyszłością Polski i przyszłością mych Synów. […] Wasz Ojciec i Wasz Dziad, i Wasi Pradziadowie zostawili na waszych ramionach znamiona służby Rzeczypospolitej. Tak jak chlubą moją jest przodków moich służba, tak Waszą chlubą i Waszą dumą winno być przeświadczenie, że należycie do narodu zawsze gotowego […] siebie poświęcić. […] Jesteście z rodu rycerzy zrosłych wszystkimi fibrami serca z Rzeczpospolitą i jej sprawami i tego ducha szlachetnego macie obowiązek kultywować przede wszystkim w sobie”. W 1933 r. Andrzej podjął naukę w Gimnazjum im. Ziemi Mazowieckiej i tam też zetknął się z harcerstwem. Z czasem został harcerzem 21. Warszawskiej Drużyny im. gen. Ignacego Prądzyńskiego. 

Fot. Andrzej Romocki "Morro"

Po wybuchu wojny rodzina udała się na wschód, powracając jednakże do Warszawy w październiku 1939 r. Andrzej chciał wstąpić do wojska, ale ten zamiar nie został zrealizowany. Od 1940 r. zaangażował się w konspirację, rozpoczynając najpierw działalność w organizacji samokształceniowej „Pet”, kierując jej mokotowskimi placówkami. Na tajnych kompletach uzyskał maturę z wynikiem bardzo dobrym. Pod koniec 1942 r. razem z innymi „petowcami” wstąpił do „Szarych Szeregów”. Zostali włączeni do Grup Szturmowych, czyli najstarszych harcerzy przeznaczonych do dywersji i akcji z bronią w ręku. Andrzej Romocki objął dowództwo drużyny o kryptonimie „Sad 400” w hufcu „Sad”, którym dowodził „Rudy” - Jan Bytnar. Pod koniec 1942 r. Romocki przeszedł kurs WD (Wielkiej Dywersji), ale nie brał udziału w akcjach zbrojnych aż do połowy 1943 r. Dostrzeżono jego wielki talent organizacyjny. Dowódca warszawskich Grup Szturmowych Tadeusz Zawadzki „Zośka” powiedział o nim: „Wyróżnia się w całym towarzystwie fantastyczną dokładnością. Szczeniak to jeszcze prawie, chyba o trzy lata młodszy ode mnie, ale doskonale instruuje [...]”. Brał udział także w innych pracach podziemnego harcerstwa, uczestnicząc w kursach podharcmistrzowskich (tzw. „Szkoła za lasem”) i uzyskując stopień podharcmistrza 15 marca 1943 r. W połowie 1943 r. wziął udział w swej pierwszej dużej akcji dywersyjnej. 30 czerwca 1943 r. wysadzono transport żołnierzy niemieckich powracających z frontu wschodniego, perfekcyjnie przeprowadzona akcja była w dużej części zasługą Romockiego. Następnie wziął udział w akcji na strażnicę Grenzschutzu w Sieczychach w nocy 20 sierpnia 1943 r. „Morro” - taki przyjął pseudonim – zetknął się wówczas ze śmiercią kolegi, poległ bowiem podczas tej akcji Tadeusz Zawadzki „Zośka”. Jednakże, jak wspominali koledzy „Andrzej Morro do końca trzymał wszystko w garści”. Pseudonimem Zawadzkiego nazwano nowo utworzony batalion harcerski o strukturze wojskowej, w którym „Morro” objął dowodzenie plutonem „Sad” w kompanii „Rudy”, nazwanej na cześć Jana Bytnara „Rudego”, zmarłego w wyniku gestapowskich przesłuchań i tortur.

Fot. Symbol Grup Szturmowych Szarych Szeregów

Jedną z pierwszych akcji miała być akcja odwetowa na niemieckich kolonistach zamieszkałych we wsi Kępa Latoszkowa. Akcja w istocie wyrokowa (powodem jej wykonania był odwet na sprawcach śmierci żołnierzy „Baszty”) spotkała się ze sprzeciwem harcerzy z batalionu „Zośka”. Problem ten miał szersze spektrum – udział harcerzy w akcjach odwetowych był punktem spornym między władzami zwierzchnimi Szarych Szeregów a dowództwem AK. Ostatecznie zadania batalionu ograniczyły się do zaatkowania i zlikwidowania sił niemieckich w Wilanowie. 

5 grudnia 1943 r. „Morro” otrzymał nominację na dowódcę kompanii „Rudy”. 25 maja 1944 r. ukończył z III lokatą „Agricolę” - kurs podchorążówki Kedywu (Kierownictwa Dywersji) Komendy Głównej AK. Uzyskał stopień plutonowego podchorążego. Nieco wcześniej – 11 maja - „Morro” dowodził akcją zdobycia lornetek dla oddziału. Na Pl. Unii Lubelskiej przejęto rikszę wypełnioną niemieckimi lornetkami.

Powstanie Warszawskie „Morro” rozpoczął na Woli wraz z Batalionem „Zośka”, który wchodził w skład Brygady Dywersyjnej „Broda 53”, a ta zaś stanowiła część Zgrupowania „Radosław”. Walki na Woli pokazały poziom wyszkolenia żołnierzy batalionu. Odbili oni 348 więźniów z Gęsiówki, dzielnie walczyli na cmentarzch wolskich. Za dowodzenie kontratakiem na ul. Sołtyka podczas niemieckiego natarcia „Morro” rozkazem z 11 sierpnia 1944 r. otrzymał Virtuti Militari V klasy. Napisał wówczas notkę, w której prosił: „Powiedzcie mojej matce, że trzecie pokolenie Romockich ma Virtuti Militari”. Wyniósł z pola bitwy ciężko ranną sanitariuszkę – Zofię Krassowską „Zosię Dużą”, która niestety zmarła na drugi dzień w szpitalu. Po upadku Woli oddział przeszedł na Stare Miasto, gdzie kompania „Rudy” walczyła zaciekle o magazyny na Stawkach i szpital Jana Bożego. W czasie walk na Starówce „Morro” stracił brata. Jan Romocki „Bonawentura” został ranny 12 sierpnia. Umieszczono go szpitalu powstańczym przy ul. Miodowej 23, gdzie zginął podczas bombardowania. W czasie przebicia ze Starówki do Śródmieścia w nocy z 30/31 sierpnia 1944 r. „Morro” wraz ze swymi ludźmi przeszedł górą, pomiędzy niemieckimi posterunkami. 30 sierpnia „za wykazane walory dowódcze w okresie czterotygodniowych walk” Romocki został mianowany podporucznikiem czasu wojny. W tym czasie otrzymał też ciężki postrzał w twarz. Pomimo tego walczy dalej i dociera do Śródmieścia. Po krótkim odpoczynku żołnierze „Zośki” zostali skierowani 5 września 1944 r. na Czerniaków. Od 11 września trwały zacięte walki o pojedyncze budynki. Niemcy starali się odepchnąć powstańców od Wisły aby uniemożliwić utworzenie przyczółka do spodziewanego desantu z drugiej strony rzeki. Batalion „Zośka” został na tyle wykrwawiony w walkach, że jego siły stopniały do jednej kompanii. Mimo tego 14 września żołnierze „Morro” wykonali atak mający na celu utworzenie przyczółka. 15 września otrzymano meldunek o lądującym zwiadzie. „Morro” chciał osobiście nawiązać łączność. Podczas tego zadania dosięgła go śmierć – poległ 15 września 1944 r. na ulicy Solec pomiędzy wylotem ulicy Wilanowskiej a kościołem pw. Świętej Trójcy. W chwili śmierci miał 21 lat. Do dziś nie jest jasne czy śmiertelny strzał padł ze strony niemieckiej czy lądujących „berlingowców”. Pochowano go na Czerniakowie, zaś po roku ekshumowano i przeniesiono do tworzonej kwatery batalionu „Zośka” na cmentarzu wojskowym na Powązkach. Był dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych oraz VM V klasy.  

x Instagram

Red is Bad. Dołącz dziś do naszego Newslettera

Zgarnij 15 zł i nową smycz Red is Bad.

Znajdź nas