0 0,00 zł
Koszyk
Twój koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy

Bitwa pod Grunwaldem 1410r. – ciekawostki związane z wielką bitwą, cz. II.

W zamian występują odpowiednio nazwy Tannenberg i Żalgiris . W nazewnictwie niemieckim bitwa Grunwaldzka występuje jako bitwa pod Tannenbergiem (Schlacht bei Tannenberg), gdzie Tannenberg to niemiecka nazwa znajdującej również nieopodal pola bitwy wsi - Stębark. Związane jest to najprawdopodobniej z chęcią zdezorientowania i przytłumienia przez Niemców srogiej porażki z 1410 roku, zastępując ją zwycięstwem nad Rosją w pod Stębarkiem w 1914 roku - podczas pierwszej wojny światowej (tzw. II bitwa pod Tannenbergiem). Żalgiris jest natomiast litewskim dosłownym odpowiednikiem Grunwaldu. Nazwa ta bardzo często używana jest na Litwie jako nazwa klubów sportowych np. koszykarskiego - Żalgiris Kowno, a także drużyny piłkarskiej Żalgiris Wilno czy stadionu w stolicy Litwy o tej nazwie. Do dziś historycy próbują rozwikłać jedną z największych zagadek bitwy grunwaldzkiej. A mianowicie w jaki sposób zginął Ulrych von Jungingen - Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego. Archiwa jednak nie są jednoznaczne w tym temacie. Do tej pory powstało wiele barwnych teorii dotyczących śmierci lub dalszego żywota Wielkiego Mistrza, choć większość z nich możemy włożyć między bajki. Przeżycie przez Ulrycha tej bitwy jest mało prawdopodobne, ponieważ pod Grunwaldem raczej nie brano jeńców, a pokonany był zabijany od razu. Istnieją jedna pewne poszlaki dotyczące śmierci mistrza i wskazują, że rycerzem który zgładził wielkiego mistrza był Mszczuj ze Skrzynna z rodu Łabędziów. Według Jana Długosza to Mszczuj powiadomił króla Jagiełłę o śmierci mistrza na polu bitwy. Wedle przypuszczeń kronikarza, to właśnie on miał pokonać w walce samego mistrza. Wskazywać mogłoby na to także znalezienie przez jego giermka - Jurga - cennego pektorału (złotego relikwiarza) należącego wcześniej do von Jungingena. Również znalezienie ciała mistrza możliwe było tylko dzięki wskazówkom Mszczuja, wskazuje to więc, iż Ci rycerze spotkali się na polu bitwy. Poza tym w kościele w Kijach, związanym właśnie z rodem Łabędziów, miał znajdować się ornat uszyty z szaty Ulrycha von Jungingena, w którym celebrowano msze.

Skąd znamy szczegóły dotyczące bitwy?

Jednym z głównych źródeł, będących podstawą do badania tego jak wyglądała wielka bitwa, są wspomniane już wcześniej kroniki sławnego Królestwa Polskiego - autorstwa Jana Długosza. Jest to jeden z najrzetelniejszych zapisów wydarzeń grunwaldzkich, gdyż w samej bitwie walczył ojciec kronikarza - jego imiennik. Swą relację mógł opierać na jego opowieściach oraz na wspomnieniach swego stryja – księdza przebywającego w obozie, a także na relacji Zbigniewa Oleśnickiego, przebywającego przy osobie króla. Stąd jego opis zawiera wiele ważnych szczegółów, jak i luk związanych z tym, iż każdy z jego świadków opowiadał o tym co się działo wokół niego. Mogło to nie dawać pełnego obrazu bitwy, ale w zamian dawało wiele ciekawych szczegółów. Jednym z takich faktów jest np. to, że bijący się na lewym skrzydle polskiej armii Marcin z Wrocimowic upuścił trzymaną przez siebie chorągiew ziemi krakowskiej, a Krzyżacy tryumfalnie zaśpiewali wtedy na znak zwycięstwa pieśń „Christ ist erstanden" (Chrystus Zmartwychwstał), jednak jak wiadomo ich przewidywania się nie spełniły – wygrali Polacy. Podczas opracowań przebiegu bitwy często można napotkać na informacje, jakoby Krzyżacy celowo zaatakowali chorągiew nadworną króla Jagiełły. Jednak sytuacja wyglądała nieco odmiennie. Ulrych von Jungingen, zebrawszy swoją chorągiew złożoną z jednostek biorących już wcześniej udział w bitwie, chciał ruszyć niespodziewanie na prawą flankę wojsk polskich, prowadzących zwycięską walkę z wojskami krzyżackimi. Wcielając swój plan w życie natrafił na niewielki poczet rycerstwa trzymający się na uboczu. Była to grupa, wśród której był król Jagiełło. Hufiec królewski zwinął proporce, gdyż nie chciał zwracać uwagi przeważających wojsk wroga. Wobec tego uwaga zakonu skoncentrowała się na głównych siłach polskich mijając poczet królewski. Jedynie niemiecki rycerz z Łużyc, Dypold von Kökeritz, wyłamał się z szeregów i pogalopował w stronę rycerza we wspaniałej zbroi - jego celem miał być nim sam Jagiełło. Nie mógł mieć jednak pojęcia, że atakuje króla. Jagiełło celnie prowadząc kopię, zranił go w twarz. Natomiast Oleśnicki dobił i powalił rycerza na ziemię. Ta z pozoru niegroźna sytuacja mogła zmienić losy bitwy. Możemy tylko snuć podejrzenia, ale gdyby von Jungingen wiedział, iż w tej grupce znajduje się król - mógłby wydać rozkaz ataku, co w wypadku śmierci króla przechyliło by szalę zwycięstwa na stronę zakonu. Niestety, wiele faktów pozostanie zapewne dla nas tajemnicą na zawsze, jednak technologia i najnowsze badania mogą przybliżyć nam prawdę oraz kolejne fakty o tym wspaniałym historycznym zwycięstwie naszych pradziadów. Aby dokładniej zbadać przeszłość, musimy oczekiwać na przyszłość.

x Instagram

Red is Bad. Dołącz dziś do naszego Newslettera

Zgarnij 15 zł i nową smycz Red is Bad.

Znajdź nas