0 0,00 zł
Koszyk
Twój koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy

RedIsBad Historycznie: Noc Listopadowa

Epoka napoleońska zakończyła się w 1815 r. Kongresem Wiedeńskim, który ustanowił nowy porządek europejski. W odniesieniu do ziem polskich nastąpiła likwidacja Księstwa Warszawskiego, ustanowionego przez Napoleona. Rosja stała się głównym rozgrywającym, skupiając pod swą władzą znakomitą część ziem dawnego Księstwa. Mimo sprzeciwu Austrii, niechętnej postawie Anglii i Francji oraz Prus cesarz Aleksander I wygrał rozgrywkę polityczną, tworząc Królestwo Polskie w unii personalnej z Rosją. Carowi rozgrywkę ułatwiała jego pozycja jako głównego pogromcy Napoleona. W czerwcu 1814 r. Aleksander I jasno oświadczył brytyjskiemu ministrowi spraw zagranicznych Castlereaghowi: „Zdobyłem Księstwo Warszawskie i nie oddam Austrii ani jednej wioski, mam 480 tys. żołnierzy, aby je obronić”, zaś króla Prus Fryderyka Wilhelma III poinformował, że „Chcieć ograniczyć Rosjan tylko do Wisły, to znaczy nie uznawać przelanej przez nich krwi od brzegów Odry do Sekwany, bowiem sam Napoleon ofiarował był mi po klęsce moskiewskiej Wisłę”. Nie wahał się wypominać faktu, że Rosja poświęciła 200 tys. żołnierzy aby uwolnić ziemie niemieckie od wojsk Napoleona. To doprowadziło do tego, iż 3 maja 1815 r. podpisano traktat rosyjsko-austriacki i rosyjsko-pruski. Na mocy tych układów Prusy otrzymały z Księstwa Warszawskiego Bydgoszcz, Toruń i Poznań, a Austria okręg tarnopolski. Kraków został ogłoszony wolnym miastem pod kontrolą Rosji, Prus i Austrii.

Fot. Aleksander I

Pozostałe ziemie Księstwa Warszawskiego stały się Królestwem Polskim, które oddane zostało „na wieczne czasy” w ręce „Najjaśniejszego Cesarza Wszechrosji, jego dziedziców i następców. JCM zachowuje sobie nadać temu krajowi, mającemu używać oddzielnej administracji, rozszerzenie wewnętrzne, jakie uzna za przyzwoite”. 27 listopada 1815 r. car Aleksander przyznał Królestwu Polskiemu konstytucję. Była ona jedną z najliberalniejszych ustaw zasadniczych w całej ówczesnej Europie, do niej nawiązywały konstytucje państw niemieckich takich jak Badenia czy Wirtembergia. Nadanie konstytucji akurat przez władcę Rosji należy wiązać z jego osobowością. Aleksander I chciał uchodzić w Europie za władcę oświeconego, za „liberalnego Mesjasza” i obrońcę konstytucjonalizmu. Co ciekawe, pomysł nadania konstytucji Królestwu Polskiemu napotykał na znaczne opory wśród najbliższych doradców cara. Jeden z nich, baron Stein, pisał w memorandum do Aleksandra, że „Konstytucja, która zjednoczy całą rosyjską część Polski pod nazwą Królestwo Polskie w jedno ciało polityczne i przeobrazi je w państwo połączone unią z Cesarstwem tymże, zniszczy jedność wewnętrzną rządu i skomplikuje jego działanie; utrzyma wśród Polaków pragnienie odbudowania niepodległości, wrzenie oraz chęć oderwania się. Taki stan rzeczy kryje przeto elementy niezgody między Rosją rządzoną jako czystą monarchią a Polską konstytucyjną; pierwsza (Rosja) znajdzie w tej różnicy powody do zazdrości i skłonna będzie przekształcić tę unię w inkorporację; natomiast druga (Polska) zaniepokojona będzie utrzymaniem swych praw i jej niepokój przybierze charakter buntowniczy; unia zastąpiona zostanie systemem stopniowego wchłaniania, a ostatecznym rezultatem po nowej próbie zrzucenia jarzma będzie albo ujarzmienie ponowne, albo separacja”. Jak trafne były te przewidywania okaże się w następnych latach, zwłaszcza gdy carem zostanie Mikołaj I. Jednakże w momencie powstawania Królestwa Polskiego i nadania mu konstytucji car Aleksander cieszył się dość dużą popularnością. Nie bez wpływu na to pozostawał urok osobisty Aleksandra, który nie szczędził pochlebnych słów polskim arystokratom, zaś jako przystojny mężczyzna podobał się kobietom. Generał Wincenty Krasiński miał nawet powiedzieć, że „Napoleon był cesarzem mężczyzn. Aleksander jest cesarzem kobiet”. Namiestnikiem w Królestwie i realizatorem carskiej polityki został carski brat – wielki książę Konstanty Pawłowicz, który objął również funkcję wodza naczelnego polskiej armii.

Nowy car i dalsza zmiana polityki wobec Królestwa Polskiego

Nadanie konstytucji Królestwu Polskiemu było jedną rzeczą, a jej przestrzeganie drugą. Trafnie to ujmował znany aforyzm tamtych czasów: „Konstytucja leży na stole, a bat pod stołem”. Aleksander I zaczął po jakimś traktować polską konstytucję zgodnie z rosyjskim zwyczajem, czyli postrzegać ją jako mało znaczący świstek papieru. Świadczyła o tym jego rozmowa z księciem Konstantym, któremu dał „carte blanche” w rządach nad Królestwem. Na wzmiankę Konstantego o konstytucji Aleksander odpowiedział „działaj swobodnie i nie troszcz się o resztę, masz carte blanche”. Aleksander I zmarł w 1825 r. Nowym carem został jego inny brat – Mikołaj. Zaczął swe rządy od stłumienia powstania dekabrystów (oficerów, którzy chcieli rządów konstytucyjnych w Rosji), co wpłynęło na jego obsesję podejrzewania wszędzie spisku. Miało to także wpływ na styl sprawowania rządów – twardy i brutalny. Rozbudował system policyjnego nadzoru ludności Rosji i krajów podległych. Do Polski i Polaków podchodził Mikołaj I nieufnie i niechętnie. Pogłębiło się to po wykryciu powiązań dekabrystów z polskimi konspiratorami z Towarzystwa Patriotycznego, organizacji powstałej w 1821 r., która przeniknęła do armii Królestwa Polskiego. Z polecenia cara przeprowadzono śledztwo oraz proces polityczny 8 osób. Byli sądzeni przez Sąd Sejmowy, który skazał ich na małe wyroki za przynależność do tajnych organizacji, a nie za zdradę stanu, tak jak chciał to widzieć car Mikołaj. Na wieść o wyrokach rosyjski cesarz, głęboko oburzony, powiedział: „Nieszczęśni, uratowali winnych, lecz zgubili kraj”. Nie mógł wówczas nic więcej zrobić, gdyż uwikłany był w wojnę z Turcją. Dalsze łamanie swobód konstytucyjnych przez cara, narastająca sprawa przyłączenia do Królestwa Litwy, Wołynia i Podola, o których wspominał jeszcze w 1818 r. car Aleksander oraz rozwój konspiracji niepodległościowych powodowały wzrost napięcia pomiędzy carem Mikołajem (królem polskim od maja 1829 r.) a Królestwem Polskim. Wspomniany aforyzm o konstytucji i bacie brzmiał następująco: „teraz bat na stole, a konstytucja pod stołem”.

Fot. Mikołaj I

Momentem przełomowym było powstanie w grudniu 1828 r. tajnego sprzysiężenia w Szkole Podchorążych Piechoty w Warszawie z podporucznikiem Piotrem Wysockim na czele. Nowa konspiracja nie miała zaplecza politycznego ani programu społecznego. Podchorążowie polegali na opinii „starszych w narodzie”, czyli ludzi znanych ze swych przekonań patriotycznych i wcześniejszej działalności politycznej. Nowym impulsem do działania była rewolucja lipcowa we Francji, która wybuchła w 1830 r. i która obaliła monarchię Karola X. Wpłynęła ona na zaktywizowanie podchorążych. Piotr Wysocki przyznawał, że „wszyscy rozmawiali o rewolucji francuskiej, wszyscy roztrząsali wypadki lipcowe. Co do sprawy naszej porozumiewaliśmy się z sobą jawniej, otwarciej i z większym usposobieniem do podniesienia oręża, byle ktoś stanął na czele wojska”. Kolejna rewolucja sierpniowo-wrześniowa i oderwanie się Belgii od Holandii zaalarmowała Mikołaja I, „żandarma” stojącego na straży porządku ustalonego na Kongresie Wiedeńskim, który postawił armię rosyjską i polską w stan gotowości. Wydawało się, że polscy żołnierze zostaną zmuszeni do wyprawy mającej stłumić dążenia wolnościowe na zachodzie Europy. Obawiano się także całkowitego unicestwienia konstytucji polskiej przez cara i zlikwidowania odrębności ustrojowej Królestwa Polskiego. Po rozmowach sprzysiężonych m.in. z Joachimem Lelewelem oraz powzięciu wiadomości o dekonspiracji związku datę wybuchu powstania wyznaczono na 29 listopada 1830 r. Spiskowcy cywilni (głównie studenci) wieczorem tego dnia (o godzinie 18) mieli zaatakować Belweder i zabić symbol carskiego samodzierżawia – wielkiego księcia Konstantego. Spiskowcy wojskowi mieli rozpocząć działania zbrojne wymierzone w siły garnizonu warszawskiego (oddziały polskie liczyły ok. 10 tys. żołnierzy, z których tylko część była wciągnięta w konspirację; nie wiedziano do końca jak zachowają się ci, którzy do niej nie należeli; wojska rosyjskie liczyły ok. 6,5 tys.).

Noc listopadowa

Ostatnie narady przywódcy spisku podchorążych: Piotr Wysocki, Józef Zaliwski, Piotr Urbański i Karol Szlegel przeprowadzili popołudniem 29 listopada. Warszawę podzielono na trzy strefy – południową miał dowodzić Wysocki, który planował rozbić trzy pułki jazdy rosyjskiej. Strefą centralną miał dowodzić Józef Zaliwski. Jego zadaniem było opanowanie Arsenału i zablokowanie pułku pieszego gwardii wołyńskiej. Piotr Urbański wyznaczony został dowódcą strefy północnej z zadaniem rozbrojenia pułku pieszego gwardii litewskiej na Żoliborzu oraz zdobycia mostów na Wiśle i opanowania Pragi. Cywile mieli ująć i zabić Konstantego z tego względu, że Wysocki nie chciał narażać wojskowych na konflikt sumienia, wszak wielki książę był dowódcą armii. Symbolem podjęcia działań miał być pożar browaru na Solcu. Początki powstania tak zapamiętał Piotr Wysocki: „O godzinie szóstej dano znak jednoczesnego rozpoczęcia wszystkich działań wojennych przez zapalenie browaru na Solcu w bliskości koszar jazdy rosyjskiej. Wojska polskie ruszyły z koszar do wskazanych stanowisk. Ja pośpieszyłem do koszar podchorążych. W salonie podchorążych odbywała się wtenczas lekcja taktyki. Wbiegłszy do sali, zawołałem na dzielną młodzież: »Polacy! Wybiła godzina zemsty. Dziś umrzeć lub zwyciężyć potrzeba! Idźmy, a piersi wasze niech będą Termopilami dla wrogów!«. Na tę mowę i z dala grzmiący głos: »Do broni! Do broni!«, młodzież porwała karabiny, nabiła je i pędem błyskawicy skoczyła za dowódcą. Było nas stu sześćdziesięciu kilku!”. 

Fot. Podporucznik Piotr Wysocki

Co prawda nie wszystko szło po myśli powstańców. Pożar browaru na Solcu szybko ugaszono, a na ulicach pojawiły się rosyjskie patrole. Nie powiódł się także plan zabicia księcia Konstantego, którego w Belwederze ukrył służący, a czego w ferworze akcji nie zauważyli spiskowcy. Seweryn Goszczyński zabił gen. Gendre, którego omyłkowo wzięto za Konstantego. Krzyki służby spłoszyły powstańców, którzy nie mieli okazji przeszukać dokładnie Belwederu. Podchorążowie pod wodzą Wysockiego toczyli zażartą walkę na dziedzińcu koszar ułańskich. Po jakimś czasie musieli się wycofać w stronę Łazieniek, gdzie spotkali grupę atakującą Belweder. Postanowiono przebijać się do Śródmieścia. Ok. godziny 20:30 podchorążowie znaleźli się na Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu. Tu powitały ich zamknięte głucho bramy i okna. Zupełnie inaczej zareagowało Stare Miasto. Mieszkańcy tej dzielnicy ochoczo wzięli udział w walkach o Arsenał, który przy współudziale 4 pułku piechoty zdobyto ok. godziny 21. Wojsko i uzbrojony lud Warszawy opanował Powiśle, Stare Miasto, mosty na Wiśle i Pragę. Jednostki rosyjskie i te polskie, które pozostały wierne Konstantemu zostały rozdzielone i znajdowały się na północy (nieopodal pl. Broni) oraz na południu (okolice Al. Ujazdowskich), gdzie znajdował się wielki książę. Jednostki polskie, które zachowały neutralność i obserwowały rozwój sytuacji znajdowały się na pl. Krasińskich, Bankowym i Saskim. Jednakże w takiej sytuacji zachowanie neutralności nie mogło trwać długo i nastąpiła konieczność opowiedzenia się po jednej lub drugiej stronie. Doświadczyli tego starsi oficerowie, niekiedy zasłużeni w wojnach napoleońskich, którzy następnie przeszli na służbę cara jako króla polskiego. O ile gen. Stanisława Potockiego, weterana insurekcji kościuszkowskiej i kampanii moskiewskiej Napoleona, początkowo przepuszczono spokojnie, gdy na okrzyk „Generale, prowadź nas dalej” odrzekł „Dzieci, uspokójcie się”, o tyle następni nie mieli tyle szczęścia. Za odmowę przyłączenia się do powstańców na ulicach Warszawy tej nocy zginęli: Maurycy Hauke, Stanisław Trębicki, Ignacy Blumer, Tomasz Siemiątkowski i Józef Nowicki. Zginął później także i sam Stanisław Potocki, gdy próbował agitować na ulicy Senatorskiej kompanie 3 pułku piechoty liniowej.

Fot. Zdobycie Arsenału

W ciągu nocy powstańcy opanowali ulice Leszno, pl. Bankowy i Saski. Ok. 8 rano 30 listopada 1830 r. Warszawa była w rękach powstańców z wyjątkiem wspomnianego już pl. Broni i Al. Ujazdowskich. Wielki książę Konstanty postanowił się wycofać do Wierzbna, nie decydując się na szturmowanie Warszawy. W ten sposób rozpoczęło się Powstanie Listopadowe, które z czasem przekształci się w wojnę polsko-rosyjską, trwającą do jesieni 1831 r. Był to ogromny wysiłek zbrojny i finansowy Królestwa Polskiego, które walczyło z ówczesną największą potegą militarną świata.

x Instagram

Red is Bad. Dołącz dziś do naszego Newslettera

Zgarnij 15 zł i nową smycz Red is Bad.

Znajdź nas