0 0,00 zł
Koszyk
Twój koszyk jest pusty
Kontynuuj zakupy

RedIsBad Historycznie: Centralny Komitet Narodowy

Rok 1915 przyniósł polskiej polityce ukształtowanie się jej dwóch zasadniczych kierunków w tamtym czasie i dwóch związanych z nimi środowisk. Obydwa łączyła myśl nadrzędna – niepodległość Polski, lecz różniły sposoby dojścia do niej. Mówimy tu o pasywistach i aktywistach. Duży wpływ na taki rozwój tych środowisk miało zajęcie Królestwa Polskiego latem 1915 r. przez siły państw centralnych – Niemcy i Austro-Węgry. Pasywiści, do których zaliczali się m.in. politycy Narodowej Demokracji i Stronnictwa Polityki Realnej, zachowywali wstrzemięźliwość wobec Niemców i Austriaków oraz ich deklaracji odnośnie Polaków, opierając swe rachuby polityczne na państwach Ententy. Aktywiści natomiast chcieli przy pomocy państw centralnych odbudować zręby państwowości polskiej – administrację i armię oraz stworzyć państwo buforowe. Dopiero to miało umożliwić odzyskanie pełnej niepodległości Polski. Naczelną postacią środowiska aktywistów, a właściwie różnych środowisk lewicy niepodległościowej je tworzących był Józef Piłsudski. Jego autorytet zbudowany na dotychczasowej działalności niepodległościowej pozwalał mu być mediatorem w sporach pomiędzy różnymi środowiskami aktywistów. Próby zjednoczenia ich wysiłków były podejmowane już wcześniej. W sierpniu 1915 r. powstał Naczelny Komitet Zjednoczonych Stronnictw Niepodległościowych. W rozmowach na temat jego utworzenia brali udział przedstawiciele Unii Stronnictw Niepodległościowych (Śliwiński, Thugutt), Konfederacji Polskiej (Jankowski, Popiel), Zjednoczenia Narodowego (Ponikowski, Simon) i Radykałów Narodowych (Patek). Noszono się jeszcze z zamiarem powołania szerszej reprezentacji pod nazwą Rady Narodowej, a nawet wciągnięcia w prace aktywistów przedstawicieli pasywistów. Plany te jednak nie wypaliły. Powodem było duże zróżnicowanie wewnętrzne poszczególnych ugrupowań, ponadto niektóre z nich były bardziej radykalnie nastawione, inne zaś bardziej umiarkowane. Nie przestano wszak podejmowania dalszych wysiłków na rzecz wyłonienia wspólnej reprezentacji stronnictw lewicy niepodległościowej. Jak ujął to Artur Śliwiński (który z czasem stanie na czele Centralnego Komitetu Narodowego) "idea owej reprezentacji znajdowała coraz szersze echo i miała coraz więcej zwolenników. I oto niezależnie, choć współrzędnie z wysiłkam i utworzonego w dniu 5 sierpnia Kom[itetu] Naczelnego Zjednocz[onych] Str[onnictw] Niepodległościowych rozpoczęła się praca, zamierzona na olbrzymią skalę, a dążąca do skupienia w jednej wspólnej organizacji wszystkich odłamów politycznych”. KN ZSN w pierwszej odezwie stwierdził, iż „... pełni wiary w sprawiedliwe wyroki Opatrzności, ufni w słuszność i prawość sprawy polskiej, pewni sił 25-milionowego Narodu, zgłaszamy wobec wszystkich ludów wolnych nasze święte, nigdy niczem nieprzedawnione prawo do niezależnego bytu państwowego i do samodzielnego stanowienia o sobie. Wierzymy, że rezultatem wojny obecnej musi być dla nas wskrzeszenie Niepodległej Ojczyzny, której posiadanie jest niezaprzeczonym prawem każdego historycznego Narodu. Oświadczamy, że za jedną z pierwszych rękojmi niezależnego bytu naszego uważać będziemy możność zaprowadzenia rządów polskich i tworzenie wojska polskiego na ziemi naszej”.

Fot. Artur Śliwiński

Podjęto szeroką akcję propagandową skierowaną głównie do chłopów i robotników, która miała upowszechnić wśród tych warstw potrzebę własnego państwa. Jednocześnie niewiele mówiono o granicach przyszłej Polski. KN ZSN w swych odezwach nie poruszał kwestii Wielkopolski i Galicji, stwierdzając tylko, że „Podwaliną Państw a Polskiego muszą stać się ziemie zaboru rosyjskiego”. Pod adresem Niemiec i Austro-Węgier skierowano propozycję wspólnej walki przeciw Rosji: „W zakresie walki z Rosją interesy nasze są łączne z interesami państw Dwuprzymierza. Wierzymy, że dobrze zrozumiany interes własny tych mocarstw, chęć ludów Europy zażegnania w przyszłości takich kataklizmów dziejowych, jak wojna obecna, skłoni je do uznania dążeń i praw naszych”. Wyraźnie formułowano potrzebę zaistnienia polskiej armii, mówiąc iż „Aby jednak ogół społeczeństwa stanął do boju z Rosją, aby mógł wytworzyć siłę potężną — niezbędnym jest, aby zaczątki wojska polskiego zostały całkowicie skupione na ziemiach polskich pod komendą polskiego wodza, uznanego przez naród, aby zostały przetworzone na samodzielną Armię Polską, oraz aby werbunek został oddany w ręce władz politycznych tworzącej się Polski”. Jednakże państwa centralne na razie nie przyjęły tej oferty. Odnosiły sukcesy na froncie wschodnim same i nie chciały wiązać się obietnicami politycznymi w stosunku do Polaków, zaś KN ZSN nie był partnerem za którym stała realna siła. Propozycje wysunięte w stronę państw centralnych były i tak jałowe od samego początku, zwłaszcza że znana była wypowiedź szefa Niemieckiego Zarządu Prasowego w Warszawie Jerzego Cleinowa. 7 sierpnia 1915 r. powiedział on w rozmowie z W. Podwińskim: „Niech się panowie nie łudzą, abyśmy dopuścili do powstania niepodległego Królestwa Polskiego, jak tego chcą obecnie Legioniści Piłsudskiego. O polskim państwie politycznie niepodległym nie może być teraz w ogóle ani mowy”. W odpowiedzi KN ZSN zaczął utrzymywać pozornie opozycyjne stanowisko w stosunku do państw centralnych, okupujących wówczas Królestwo Polskie. W jednej z odezw pisano, że „Dotychczas nie mamy dowodu, czy państwa Dwuprzymierza przychodzą do nas jako sprzymierzeńcy, czy jako przeciwnicy naszych politycznych zamierzeń. Przez rok wojny wojska i władze państw centralnych przeważnie zachowywały się w Polsce jak w kraju nieprzyjacielskim. Domagać się więc musimy zmiany stosunku do nas”. Wciąż także silnie akcentowano hasła niepodległościowe. We wrześniu 1915 r. wydano kolejną odezwę, w której postulowano ograniczenie werbunku do Legionów. Zresztą sami Niemcy i Austriacy niechętnie przyglądali się ich rozrostowi. Odroczenie werbunku było na rękę Piłsudskiemu i stanowiło dobrą zagrywkę taktyczną w targowaniu się z państwami centralnymi, które z czasem jednak będą chciały sięgnąć po polskiego żołnierza. W październiku 1915 r. KN ZSN przystąpił do działań, których pierwszym etapem miało być zwołanie w listopadzie zjazdu stronnictw politycznych Królestwa, na którym chciano utworzyć reprezentację ogólnonarodową pod nazwą Rady Narodowej. I ta próba nie powiodła się. Sytuacja polityczna coraz bardziej się komplikowała, w ugrupowaniach coraz to pojawiały się nowe frakcje i związane z tym animozje wewnętrzne. Kolejny zjazd działaczy różnych ugrupowań politycznych Królestwa udało się przeprowadzić w dniach 18-19 grudnia 1915 r. w Warszawie. Wzięło w nim udział ok. 50 delegatów z ziemi kieleckiej, radomskiej, piotrkowskiej, lubelskiej, płockiej, siedleckiej i warszawskiej. Wśród uczestników zjazdu znalazło się 14 chłopów oraz kilkunastu przedstawicieli organizacji niepodległościowych z samej Warszawy. W uchwale ogłoszono, że powstaje „Centralny Komitet Narodowy jako naczelne ciało kierownicze istniejących okręgowych organizacji. Jednocześnie Komitet ten jest przedstawicielstwem tymczasowym Naczelnej Rady Narodowej. Rady Narodowe lokalne opodatkowują się i zbierają od wszystkich stojących na jej gruncie podatek narodowy, organizując ogólną skarbowość i trzecią część swych dochodów przelewają do kasy centralnej na ogólne wydatki związane z działalnością Naczelnej Rady Narodowej”. Był on kontynuacją KN ZSN, o czym wyraźnie mówiono: „Centralny Komitet organizujący przyszłą Radę jest tu powszechnie uważany za dalszy ciąg i nową formę Naczelnego Komitetu Niepodl. Stronnictw, który jako taki ostatnimi czasy nie przejawiał wcale życia”. W skład CKN weszły m.in. Polska Partia Socjalistyczna-Frakcja Rewolucyjna, Polskie Stronnictwo Ludowe, Narodowy Związek Robotniczy, a także mniejsze ugrupowania, takie jak Związek Patriotyczny czy Związek Inteligencji Niepodległościowej. Naj czele CKN stanął Artur Śliwiński – działacz PPS-Frakcji Rewolucyjnej i współpracownik Piłsudskiego. Powstały struktury centralne – zarząd i wydziały. Dominującą rolę odgrywali w CKN piłsudczycy, zwłaszcza w zarządzie oraz wydziale prasowym, organizacyjnym i politycznym. Poza Warszawą sytuacja wyglądała trochę inaczej – w terenie większą rolę odgrywali działacze PPS czy NZR. CKN stanowił coś w rodzaju platformy porozumienia stronnictw lewicy niepodległościowej. Miał strukturę mieszaną – z jednej strony był wspólną reprezentacją stronnictw politycznych, z drugiej zaś struktury CKN były niezależne od tychże partii. Łącznie CKN liczył około 1600 osób.

Fot. Delegacja CKN z wizytą w Tymczasowej Radzie Stanu

Momentem przełomowym w działalności CKN było wydanie tzw. aktu 5 listopada w 1916 r. przez cesarza Niemiec i Austro-Węgier, w którym dwaj władcy mgliście obiecywali powstanie państwa polskiego z „dziedziczną monarchią i konstytucyjnym ustrojem”, nie wspominając o granicach tegoż państwa. Powołano Tymczasową Radę Stanu jako organ doradczy i pomocniczy władz okupacyjnych. Przede wszystkim jednak chodziło o pobór polskiego rekruta, gdyż przeciągająca się wojna sprawiła, że Niemcy i Austro-Węgry zaczęły odczuwać brak rezerw. Akt 5 listopada spowodował pęknięcia w CKN, głównie na tle różnic w ocenie możliwości realizacji polityki mającej na celu utworzenie zrębów państwowości w oparciu o państwa centralne. Okazało się, że są one zainteresowane Polską i Polakami o tyle, o ile będą oni w stanie dostarczyć żołnierza do walki z Rosją. Innym ważnym elementem, który spowodował kres działania CKN była rewolucja w Rosji i stopniowe wycofywanie się tego państwa z udziału w I wojnie światowej. Sens polityki aktywistycznej utracił rację bytu. W ciągu 1917 r. działalność CKN zamarła. Znaczenie CKN w historii Polski polega głównie na tym, iż stanowił on ważny etap w dziejach polskiego życia politycznego. Aktywizowała politycznie różne grupy społeczne, w tym robotników i chłopów. M.in. dzięki temu tworzenie polskiej administracji po 11 listopada 1918 r. przebiegało dość sprawnie.

x Instagram

Red is Bad. Dołącz dziś do naszego Newslettera

Zgarnij 15 zł i nową smycz Red is Bad.

Znajdź nas